Uff, ależ to była przerwa! Mówią, że nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji, ale tym razem chińskiego wirusa też nikt specjalnie nie przewidział. Przyszedł, namieszał i miejmy nadzieję, że kiedyś sobie pójdzie, a my – naród – w każdym bądź razie wracamy powoli do “normy”. Dyskusje trwają, czy uda się wprowadzić “nową normalność”. Dla tych bardziej zdołowanych małe przypomnienie – naszą rzeczywistość w mniejszym czy większym stopniu kreujemy codziennie, więc głowa do góry 🙂

A skąd ten piękny obraz? Oto zaproszenie w podróż do kraju, który podczas pandemii COVID-19 ucierpiał o wiele bardziej niż nasze polskie plemię – do Włoch. Żeby nieco złagodzić obyczaje, chciałam Wam pokazać bardziej “ludzką”, a wręcz kobiecą twarz tego kraju. Chwilę przed koronawirusowym zamieszaniem, zainspirowana książką “Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?” Gabrielli Contestabile, postanowiłam zderzyć z rzeczywistością mit kobiecych Włoszek, ceniących sobie jakość, niezależność i rodzinę jednocześnie. Udało mi się na ten temat porozmawiać z moją koleżanką z licealnej ławy, jak dla mnie światową kobietą szeroko pojętego sukcesu. Diana sama przedstawia się tak: 

Diana Tiana, rocznik 82, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego i Jagiellońskiego, italianistka, tłumaczka języka włoskiego i angielskiego, była stewardessa, obecnie analityk biznesowy w branży turystycznej. Moimi polskimi ojczyznami są Wrocław, Pruszcz Gdański i od 10 lat Kraków, włoskimi: toskańska Piza oraz Mediolan. Mama 1,5 rocznego Marco i 10-letniej owczareczki Elsy. Pescowegetarianka, miłośniczka podróży, natury i świętego spokoju.

Oto Diana w swoim środowisku naturalnym 🙂

Co mogę dodać? Na pewno to, że podziwiam ją za wytrwałość i sprawczość. Odkąd ją poznałam, zawsze mówiła, że swoją przyszłość wiąże z Włochami i swój cel zrealizowała. Dała się również poznać jako wnikliwa miłośniczka sportu i świetna koleżanka, a teraz jako żona przystojnego Włocha i mama małego przystojniaka realizuje się w wielu rolach. Uznałam więc, że to idealna osoba do odpowiedzi na pytanie: Włoszki – jakie są?

AC: Na początku chciałam Ci bardzo podziękować, że znalazłaś chwilę na rozmowę. Powiedz, jak opisałabyś styl Włoszek?

DT: Styl włoskich kobiet określiłabym jako bardzo… błyszczący, w takim sensie, że na ogół w ich ubiorze jest co najmniej jeden połyskujący element, a nierzadko – dużo więcej! Może być to biżuteria, ćwieki czy brylanciki na bluzce lub butach czy spodniach, błyskotki pojawiają się dosłownie wszędzie. Niektóre włoskie kobiety wręcz wyznają zasadę: im więcej błyskotek, tym lepiej, np. słynna dziennikarka lifestylowa Barbara d’Urso, która w swoich talk show do cekinowej sukienki zakłada długie, brylantowe kolczyki i złote buty. Poza tym Włoszki kochają czerń, która pasuje im właściwie na wszystkie okazje, nawet śluby. Raczej nie noszą dżinsów, tylko spodnie materiałowe, w ogóle ich styl ubierania się jest bardzo mało sportowy, Włoszka raczej nie wyjdzie z domu w adidasach w celu innym, niż jogging. Wyjątkiem są czarne lub białe buty sportowe z koturnem, których niesportowy charakter podkreślają oczywiście jakieś błyszczące dekoracje. Nieodłącznym gadżetem i kobiet, i mężczyzn, i to o każdej porze roku, są okulary przeciwsłoneczne, chyba po tym można poznać, że ktoś jest z Włoch: okulary przeciwsłoneczne o 6 rano w ciemny, zimowy poranek .

AC: Czego Polki mogą nauczyć się od Włoszek?

W związku z tym, że właśnie minął nam Dzień Kobiet (wywiad powstawał w marcu, przed pandemią – przyp. aut.), zawsze nachodzi mnie taka refleksja: Polki bardzo oczekują od mężczyzn galanterii, Dzień Kobiet w Polsce to dzień wielbienia kobiet przez mężczyzn, oczekujemy na te goździki i tulipany, przepuszczanie w drzwiach i komplementy. We Włoszech natomiast w ten dzień to głównie kobiety składają sobie życzenia, jest to takie celebrowanie kobiecości i kobiecej solidarności, bez oglądania się na mężczyzn, ich życzenia są tak naprawdę tylko miłym dodatkiem. Włoszki nie czekają na otwarcie im drzwi, przepuszczenie przodem, same nalewają sobie wino przy stole, niosą walizkę, a w kobiecych przyjaźniach mam wrażenie, że jest więcej solidarności, niż ma to miejsce u nas. Nie chcę tutaj powiedzieć, że Polki powinny uczyć się od Włoszek kobiecej solidarności czy niezależności, natomiast według mnie te elementy są tam bardziej widoczne. Nie bez kozery symbolem Dnia Kobiet we Włoszech jest od 1946 r. akacja srebrzysta – mimoza: roślina ta, mimo swojej pozornej kruchości, jest na tyle silna, że jest w stanie przetrwać nawet na bardzo jałowej glebie, tak jak kobieta, pokonująca, pomimo swej zewnętrznej delikatności i kruchości, przeciwności losu.

How to Dress Like An Italian Woman | Italian women, Sophia loren ...

AC: Jak wygląda “sprawa feministyczna” we Włoszech? Czy Włoszki są feministkami? Czy porusza się kwestie równouprawnienia w sferze prywatnej i publicznej?

Ruch feministyczny we Włoszech jest silny i słyszalny, bardzo często słychać w sferze publicznej dyskusje dotyczące równouprawnienia, zrównania płac, przemocy wobec kobiet (niestety bardzo powszechnej, niezwykle często słyszy się w wiadomościach o przypadkach zabójstw kobiet przez byłych partnerów, nie jest to Meksyk, ale problem jest poważny, i jak mantra przewija się w tych sprawach bagatelizowanie sprawy przez policję), bardzo mocno zabrały też głos w związku z ruchem „me too”. Okazało się, że również w tamtejszym show-biznesie miało miejsce wiele przypadków molestowania seksualnego. Wydaje mi się, że Włoszki są dużo bardziej wyzwolone niż Polki w sensie presji społeczeństwa na tzw. ustatkowanie się, posiadanie dzieci itd. Zawsze uderza mnie to, że w Polsce singielka po 30. często uważana jest za starą pannę, narażona na przytyki i wieczne pytania rodziny o męża i dzieci, podczas gdy jej włoska rówieśniczka postrzegana jest przez społeczeństwo jako ragazza, czyli… dziewczyna, która ma jeszcze bardzo dużo czasu na ustatkowanie się, jeśli oczywiście będzie miała na to ochotę. Z jednej strony Włosi są tak samo rodzinnym społeczeństwem, jak Polacy, ale z drugiej mam wrażenie, że posiadanie męża i dzieci jest tam uważane za jedną z dróg, niekoniecznie jedyną i słuszną, jak to często ma miejsce w Polsce. Włosi kochają dzieci, ale nie ma tak ogromnej presji posiadania ich przez bezdzietne pary jak, moim zdaniem, dzieje się w Polsce. We Włoszech słynny polski spot o tym, że na dzieci nagle zrobiło się za późno, raczej nigdy by nie został wyemitowany. I tutaj chyba dochodzi kolejny element, który polskie kobiety mogłyby zaczerpnąć od włoskich: luz i nieprzejmowanie się tak bardzo tym, że zegar tyka, zdaniem rodziny czy kościoła. Oczywiście jest to trochę uogólnianie, również w Polsce granica wieku, w którym kobiety wychodzą za mąż i rodzą dzieci, przesunęła się, jednak np. mój casus, czyli ślub i ciąża w wieku 36 lat, jest wciąż dużo bardziej włoski, niż polski.

AC: Czy Włosi są partnerami w związku?

Wydaje mi się, że na tym polu Polska i Włochy są bardzo podobne, czyli pokolenie naszych dziadków/rodziców/teściów kultywuje ten tradycyjny model, podczas gdy nasze pokolenie stawia na partnerstwo. Generalnie wydaje mi się, że polscy mężczyźni wykonują chyba więcej obowiązków domowych, mam wrażenie, że wynika to w dużej mierze z silnej osobowości Polek, które często są w stanie wyegzekwować domowe równouprawnienie; we Włoszech jest to trochę taka wojna domowa, w której panowie często stają okoniem, mając jednak gdzieś z tyłu głowy nęcący obraz taty zasiadającego wygodnie na kanapie po powrocie z pracy. U mnie w domu staramy się z mężem po prostu dzielić obowiązkami według naszych preferencji i umiejętności, np. mąż nie potrafi gotować, dlatego w kuchni króluję ja, ale za to on odkurza, wynosi śmieci, jeździ na zakupy itd.

Jeśli chodzi o wychowanie dzieci to, tak jak w Polsce, zajmują się tym raczej kobiety, w sensie, że to raczej kobiety idą na urlop macierzyński lub w niektórych przypadkach rezygnują z pracy. Należy tu też zaznaczyć, że warunki urlopu macierzyńskiego są w Polsce dużo bardziej korzystne, niż we Włoszech.

AC: Czy jest coś, co Polacy powinni wiedzieć o Włochach/Włoszkach?

Myślę, że to, co warto wiedzieć o Włochach i Włoszkach raczej wszyscy wiedzą: Włosi to fantastyczny naród, ciepły, otwarty, gościnny, wesoły i o dużej dozie autoironii i dobrego humoru, nigdy nie czułam z ich strony braku akceptacji lub jakiejkolwiek dyskryminacji. Oczywiście nie znam przedstawicieli wszystkich regionów, ale na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że w tej otwartości i serdeczności przodują Sycylijczycy, ci ludzie naprawdę mają serce na dłoni. Poznałam nad morzem wspaniałą starszą panią, pewnego razu niezobowiązująco (jak mi się wydawało) rozmawiałam z nią o lokalnej kuchni i Anna Maria zaproponowała, że może mi jakieś danie pokazać; nie tylko o swojej obietnicy nie zapomniała, ale kiedy zapukałam do jej drzwi, od pół godziny była już w kuchni, zaopatrzona we wszystkie składniki, które skwierczały na patelni (gotowała makaron z lokalnymi owocami morza). Nie dość, że dostaliśmy całą patelnię (potrawa była przygotowana specjalnie dla nas, ona z mężem zjadła tego dnia sałatkę), to jeszcze od tej pory codziennie znosiła nam jakieś przysmaki.

Rzeczą, o której być może nie wszyscy wiedzą, jest niezwykła różnorodność kraju i jego mieszkańców wynikająca z wielowiekowych podziałów historycznych: i nie chodzi tu tylko o to, że różnią się od siebie regiony, różnią się nawet miasta położone w tym samym regionie i oddalone od siebie o 20 km, np. toskańskie Piza i Lucca: w Pizie głosuje się na lewicę, w Lucca na prawicę, zmienia się dialekt, sposób myślenia, wszystko! Włosi bardzo są z tej swojej odrębności i małych ojczyzn dumni i myślę, że słusznie, bardzo podoba mi się to, że ludzie z małych miejscowości nie mają kompleksów względem dużych miast, jak to się czasami dzieje w innych krajach; we Włoszech małe jest piękne, zgodnie z przysłowiem, że w małej beczce jest dobre wino .

AC: Czy jest jakiś stereotyp na temat Włochów/Włoszek/Włoch, który szczególnie powinien zostać obalony?

Stereotypów dotyczących Włoch jest bardzo dużo, tradycyjnie: pizza, pasta i mandolino, a także mafia. Włosi bardzo nie lubią powszechnych wśród obcokrajowców żartów na temat mafii, bo to poważny temat i wielu wspaniałych ludzi zginęło w walce z mafią, chyba najsłynniejsze nazwiska to sycylijscy sędziowie śledczy Falcone i Borsellino. Aby zamordować Falcone, Cosa Nostra nie zawahała się wysadzić w powietrze fragmentu autostrady w okolicach Palermo. Oczywiście mafia istniała i istnieje, natomiast niesłuszne jest utożsamianie z nią całego kraju, więc poznając kogoś z Włoch nie wykrzykujmy: aaa, mafia! Akurat pizza i pasta nie są stereotypowe, bo nie znam Włocha, który by ich nie lubił (makaron jest wręcz podstawą diety i nierzadko je się go na obiad i kolację), natomiast mandolino już spokojnie możemy do stereotypów zaliczyć, bo przecież nie każdy Włoch jest muzykalny. Myślę, że bardzo mocno utrwalonym w Polsce stereotypem jest ten, że Włosi są narodem religijnym: zapewne wynika to z położenia geograficznego Watykanu, natomiast ogólnie rzecz biorąc Włosi są raczej dość laickim narodem, rzadko chodzą do kościoła, a i od święta liczne i piękne świątynie świecą pustkami – spotyka się tam głównie turystów i osoby starsze.

AC: Dziękuję za rozmowę 🙂

Mam nadzieję, że Włosi szybko odzyskają równowagę po trudach pandemii, jak i my wszyscy 🙂 A Wy macie jakieś swoje doświadczenia w temacie włoskim? Dajcie znać w komentarzach. Ja ze słownie dwóch moich podróży do tego kraju wyciągnęłam wnioski takie, że Włosi są bardzo sympatyczni, szczególnie jak się ma dziecko przy sobie, jedzenie jest mega, a kobiety kobiece nawet o siódmej rano w małej mieścinie. No po prostu uwielbiam!

Please follow and like us:
Audrey Cafe