Dawno, dawno temu była sobie dziewczynka, której każdego dnia towarzyszył smutek. Czuła się niekochana, nieładna, nieciekawa. Choć kochała taniec i śmiech, zawsze czuła, że nie jest dość dobra, by czerpać z tego przyjemność. Dostosowując się do kolejnych ram, traciła siebie kawałek po kawałku. Pewnego dnia szła sobie taka szara i smutna przez miasto, aż dotarła nad brzeg morza. Na plaży nikogo nie było, bo pogoda akurat nie sprzyjała spacerom, więc dziewczynka przycupnęła na nadmorskiej ławce i ze smutkiem wpatrywała się w horyzont. Aż podskoczyła, gdy zobaczyła siadającego koło niej starszego mężczyznę. Ubrany cały na biało, krótkie siwe włosy gładko zaczesane, poważna twarz ze zmarszczkami od częstego śmiechu. Nic groźnego. Mężczyzna popatrzył na nią uważnie, uśmiechnął się delikatnie i powiedział:

  • Nic się nie zmieni, jeżeli ty się nie zmienisz.

A dziewczynka zrozumiała, o co mu chodzi, wstała i wróciła do swojego życia, które już nigdy nie było takie samo, bo w końcu zaczęło być JEJ życiem.

(więcej…)