szczęście

Trzy lekcje od Thelmy i Louise

Photo by Nagy Arnold on Unsplash

Kiedy “Thelma i Louise” królowały w kinie, miałam dziewięć lat. Za mało, żeby móc zobaczyć ten film, za dużo, żeby nie zacząć rozumieć, że coś w tym świecie jest nie tak. Moje przypuszczenia wkrótce miały się potwierdzić – kilka lat i spychania z listy startowej w konkursach matematycznych na rzecz chłopców później wiedziałam, że żyjemy w “men’s world”. Kiedy więc kilka dni temu znów natknęłam się na “Thelmę i Louise”, tym razem postanowiłam nadrobić zaległości. I dobrze, bo dawno żaden film mnie tak nie zainspirował. Choć fabuła może się wydawać nieco naciągana, jest w tym obrazie kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

(więcej…)

Projekt SZCZĘŚLIWA

Dawno, dawno temu była sobie dziewczynka, której każdego dnia towarzyszył smutek. Czuła się niekochana, nieładna, nieciekawa. Choć kochała taniec i śmiech, zawsze czuła, że nie jest dość dobra, by czerpać z tego przyjemność. Dostosowując się do kolejnych ram, traciła siebie kawałek po kawałku. Pewnego dnia szła sobie taka szara i smutna przez miasto, aż dotarła nad brzeg morza. Na plaży nikogo nie było, bo pogoda akurat nie sprzyjała spacerom, więc dziewczynka przycupnęła na nadmorskiej ławce i ze smutkiem wpatrywała się w horyzont. Aż podskoczyła, gdy zobaczyła siadającego koło niej starszego mężczyznę. Ubrany cały na biało, krótkie siwe włosy gładko zaczesane, poważna twarz ze zmarszczkami od częstego śmiechu. Nic groźnego. Mężczyzna popatrzył na nią uważnie, uśmiechnął się delikatnie i powiedział:

  • Nic się nie zmieni, jeżeli ty się nie zmienisz.

A dziewczynka zrozumiała, o co mu chodzi, wstała i wróciła do swojego życia, które już nigdy nie było takie samo, bo w końcu zaczęło być JEJ życiem.

(więcej…)

Pełnia Twoich możliwości – da się?

Nie przepadam za współczesną modą na coaching. Coaching związku, diety, kariery, a nawet dziecięcy – wszystko to tylko czeka na niedowartościowane Polki (głównie), które tak kochają poczucie rozwoju i tego, że ktoś o nas dba. Może trochę też tak mam, dlatego zdarzają mi się krótkie skoki w boki z różnymi poradnikami. Wśród nich jest wiele pozycji bezwartościowych, wtórnych, niepotrzebnych, ale jest też kilka perełek. Dzisiaj kilka słów o takiej perełce.

“Pełnia Twoich możliwości”

Właśnie o tę książkę chodzi. Jej podtytuł to “Jak dać z siebie wszystko, osiągnąć cel i uniknąć wypalenia” – brzmi dość coachingowo, prawda? Na szczęście tylko tak brzmi, bo autorzy poradnika, Brad Stulberg i Steve Magness, zadbali o to, by wszystkie porady, jakie w nim zamieścili miały poparcie naukowe, dzięki czemu nie ma tu typowego “możesz wszystko”, a za to jest “możesz dużo pod warunkiem, że będziesz przestrzegał kilku zasad”. Książka opiera się nie tylko na badaniach naukowych, ale też na doświadczeniu własnym autorów oraz osób powszechnie uznawanych za odnoszące sukces i zachowujące równowagę w życiu. To też odróżnia tę pozycję od typowych poradników na temat optymalizacji działań czy osiągania sukcesu – można tu znaleźć same twarde fakty i nic ponad to.

Na samym początku autorzy – obaj specjaliści w zupełnie różnych dziedzinach – zadają sobie pytanie, czy osiąganie znakomitych wyników w sposób zdrowy i trwały jest w ogóle możliwe? Cóż, skoro napisali na ten temat całą książkę, to można się domyślić, że odpowiedź jest twierdząca, z cicho dodanym “ale”.

Powszechnie uważa się, że sukces osiąga się dzięki talentowi oraz ciężkiej pracy – w różnych proporcjach. Jak wynika z badań naukowych, nie wystarczy wiedzieć, że można i ciężko pracować, trzeba jeszcze pracować mądrze oraz skupiać się na tym, co ważne. Bez tego wypalenie gotowe. Nie uda się to bez wyznaczenia sobie celu. Jak mówią autorzy:

Wyznaczanie sobie celów na granicy tego, co uważamy za kres własnych możliwości, a potem systematyczne dążenie do osiągnięcia tych celów to jeden z najwspanialszych przejawów człowieczeństwa – i daje największą satysfakcję.

Trzeba więc zacząć od celu, który nie będzie ani zbyt ambitny, ani zbyt łatwy. Ma wywoływać w nas entuzjazm i musimy wiedzieć, co dzięki niemu uzyskamy. Do tego ciężka praca i skupienie na działaniu, które nas do niego doprowadzi. A co dalej?

Równanie rozwoju, czyli sekret trwałego sukcesu

Ciężka praca w łatwy sposób prowadzi niestety do wypalenia. Wiedzą to najlepsi sportowcy, twórcy, ale i “zwykli” pracownicy etatowi, którzy dzień w dzień poświęcają kawał życia na pracę dla realizacji czyichś celów. Na podstawie badań naukowych autorzy książki stwierdzają, że równanie gwarantujące rozwój BEZ wypalenia wygląda tak:

Obciążenie + odpoczynek = rozwój.

To równanie sprawdza się niezależnie od tego, jaką cechę czy umiejętność próbujemy rozwinąć.

Niby proste, a jednak… Jak wiele razy zdarza nam się narzekać na to, że nie mamy czasu odpocząć? Siedzimy po nocach lub wstajemy bladym świtem tylko po to, żeby nadrobić, jeszcze trochę popracować. Tymczasem autorzy książki pokazują, że jest to… zupełnie bez sensu. Zmęczenie i przysłowiowy już brak czasu nie są powodem do chwały, a głupotą. Bez odpoczynku i tak zwanego ładowania baterii NIE DA SIĘ pracować efektywnie. Ludzki organizm potrzebuje nicnierobienia, zdrowego snu i relaksu, bo bez tego nie potrafi się zregenerować, a co za tym idzie, skuteczność i wydajność spadają, frustracja rośnie. Najbardziej efektywny wypoczynek to taki, który następuje po bardzo intensywnej pracy, czyli sytuacja znana przed urlopem, że wszystko wydaje się nawarstwiać i nie wiemy, w co ręce włożyć jest paradoksalnie dobra, bo potęguje przyjemność płynącą z późniejszego wypoczynku.

Kierując się w praktyce tą zasadą, warto pamiętać o dobroczynności przerw w pracy. Czasowo wygląda to różnie, w zależności od potrzeb indywidualnych, ale praca “cięgiem”, bez choćby przerwy na kawę czy herbatę to jedynie złudzenie pracowitości – tak naprawdę pozbawiamy się szansy nabrania oddechu, odpoczynku i nie pozwalamy umysłowi się zregenerować, przez co kreatywność bardzo spada, a my zaczynamy popełniać głupie błędy.

Stres nasz codzienny

Popularny obecnie nurt “slow life” (w którym też płynę jedną nogą) zdaje się obarczać stres całym złem tego świata. To prawda, że stres jest coraz częstszą przyczyną chorób psychicznych i fizycznych, ale demonizując go, wylewamy dziecko z kąpielą. Otóż, jak wynika z badań naukowych, stres jest potrzebny jako bodziec stymulujący wzrost lub adaptację. Mobilizuje, wspomaga kreatywność i wzmacnia. Oczywiście pod warunkiem, że o tym wiemy i potrafimy to wykorzystać, stosując jego odpowiednią dawkę. Naukowcy twierdzą bowiem, że

Rozwój zaczyna się w punkcie oporu. Umiejętności rodzą się z wysiłku.

Jeżeli więc ktoś eliminuje ze swojego życia wszystkie źródła stresu, pozbawia się ważnego bodźca do rozwoju. Droga do sukcesu to wyznaczanie sobie zadań NA GRANICY WYKONALNOŚCI, czyli bardzo trudnych, ale nie niemożliwych.

Ważne jest też nastawienie psychiczne – to, czy postrzegamy stres lub jakieś konkretne zadanie jako wyzwanie, zagrożenie, coś, co nas przerasta, czy normalny element pracy. Warto więc dbać o to, jak patrzymy na świat i robić to świadomie.

Cel i jeszcze raz cel

Co jeszcze można wdrożyć w codziennej pracy, to naukowe odkrycie, że mając cel, skuteczniej działamy. Wiem, że nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale innowacyjne może być jego zastosowanie. Czy nie ciekawiej wyglądałoby życie, gdybyśmy wyznaczali sobie cele nie tylko w życiu zawodowym czy pasji, ale w życiu codziennym też? Każda sesja robocza, każde działanie bowiem będzie ciekawsze, bardziej motywujące, jeżeli będziemy wiedzieć, po co je wykonujemy. Przestrzeganie tej zasady wytyczania sobie celów pomoże też przetrwać czynności żmudne czy rutynowe, które zazwyczaj nie wiążą się z entuzjazmem czy poczuciem jakiegoś osiągnięcia. Warto też pamiętać o innej prostej zasadzie, która, jak się okazuje, również ma poparcie w faktach:

Rób tylko jedną rzecz w danym czasie…

“…i unikaj rozpraszaczy”

Tu głównymi winowajcami są smartfony (no tak), media społecznościowe (hm…), internet w ogóle (ano). Wiadomo, że zupełnie nie da się ich uniknąć, ale warto przyjąć ramy czasowe ich używania. Np. w pracy chowam smartfona i wyciągam dopiero przed wyjściem do domu, albo korzystam z mediów społecznościowych tylko o pełnych godzinach, albo pracuję 50 minut, a 10 minut mogę spędzić na surfowaniu po internecie (choć tego akurat autorzy by nie zalecali, gdyż najlepszy odpoczynek między sesjami roboczymi to spacer na świeżym powietrzu lub chociaż na balkonie).

“…i rób przerwy”

Szczególnie, kiedy przed Tobą zadanie wymagające kreatywności, a Ty czujesz blokadę. Wyjdź na spacer, posprzątaj, poczytaj, weź prysznic, pobaw się z psem – zrób cokolwiek, co nie będzie związane z tym zadaniem, pozwól umysłowi odpocząć i czekaj na efekt “Eureka!”, czyli stare dobre olśnienie 🙂

Pełnia Twoich możliwości – da się!

Człowiek to stworzenie niesamowite, zdolne do wielu niezwykłych osiągnięć, pod warunkiem, że ich chce i zamiast kryć się za wymówkami, bierze się do roboty. Książka “Pełnia Twoich możliwości” to doskonała propozycja dla każdego, kto chce osiągać więcej i “bardziej”, ale nie za cenę dłuższych godzin pracy. Jeżeli jesteś jedną z takich osób, oto podsumowanie wybranych rad autorów, które mogą się baaardzo przydać:

No to do dzieła!