Co jest najważniejsze w życiu? Gdy spyta się o to Polaka, odpowie rodzina, zdrowie, miłość. Jedno bez drugiego i trzeciego nie jest możliwe, a przynajmniej nie w takim stopniu, by miało dawać szczęście. Tylko człowiek kochający siebie i innych jest naprawdę zdrowy i może tworzyć rodzinę, choćby najmniejszą.

Pandemia COVID-19 namieszała każdemu z nas. Poza kwestią zdrowia/choroby oplotła swoimi mackami niemal wszystkie sfery życia, stawiając wiele spraw na ostrzu noża i pokazując, co jest naprawdę ważne. Osobiście bałam się, że zwariuję lub wyjdę z siebie – co w sumie na jedno wychodzi. Blog przez dłuższą chwilę zagrożony był wyginięciem, ale gdy sprawdziłam w statystykach, że czytelnicy go odwiedzają i najczęściej czytają wpis pt. Dlaczego nie mogę odnaleźć siebie?, wiedziałam, że w swoim gorszym samopoczuciu nie jestem sama. Narzędzi samopomocy nie było dużo, na szczęście trafiłam na Projekt Egoistka i fantastyczną serię warsztatów “Wzrastam ze Skalską”, a co z tego wynikło – zaraz opowiem.

Czym jest Projekt Egoistka?

Projekt Egoistka powstał kilka lat temu za sprawą Dagmary Skalskiej i jej nieżyjącego już męża, Tomasza Skalskiego. W zamyśle jest to seria warsztatów i innych materiałów pomagających kobietom w dojściu do stanu zdrowego egoizmu. Pisałam o tym już tu i choć myślałam, że mam tę sprawą “załatwioną” w swoim życiu, czas pandemii pokazał, że jednak jest jeszcze dużo do zrobienia. Przede wszystkim moim problemem były/są relacje – poza tymi domowymi, małżeńsko-macierzyńskimi, to dochodzą też relacje z rodzicami, rodziną, znajomymi itp. Nie wdając się w szczegóły – miałam sporo do zrobienia w tym temacie. I tu właśnie cała na biało wjeżdża Dagmara Skalska i fantastyczna seria warsztatów “Wzrastam ze Skalską”. W jej skład wchodzi dziesięć tematów dotyczących relacji ze sobą i z innymi, a każdy z nich składa się z materiału wideo/audio, medytacji prowadzonej oraz relaksacji. Ja korzystałam zazwyczaj z materiału audio oraz medytacji, a czego się nauczyłam, to zaraz opowiem.

Przykładowy wpis na profilu Dagmary na Instagramie

Czym są karmiące relacje?

Na jednym z pierwszych warsztatów Dagmara poleca wykonanie swojej mandali relacji – rysujemy siebie w środku, a dookoła nas rysujemy/rozpisujemy osoby, z którymi łączy nas bliższa relacja. Mąż/partner/partnerka, dzieci, rodzice, teściowie, przyjaciele… Następnie analizujemy, z którymi z nich mamy relację wzajemną, pozytywną. Tu można odkryć, jak wiele naszych związków nic dobrego nam nie daje, ile z nich jest jednostronnych lub nierównych. Wiadomo, że dzieci nastawione są na odbiór i jest to naturalne, ale dorośli sami wybierają już relacje, w które wchodzą lub to, jak się w nich zachowują i niestety często są to wybory trujące. Tkwimy w toksycznych relacjach, bojąc się samotności, odrzucenia, tymczasem prawdziwe szczęście w życiu dają karmiące relacje, czyli odpowiadające ułożonemu przez Skalską prawu karmiących relacji:

Kiedy ja wzrastam, to i ty wzrastasz i wtedy razem wzrastamy.

Dagmara Skalska

Brzmi irytująco prosto, prawda? A jednak, gdy przyjrzeć się temu bliżej, jest w tym sens. Gdy dajemy coś od siebie i widzimy pozytywny wpływ naszego działania – niekoniecznie dostając za nie namacalną nagrodę – ma to dobry efekt również dla nas. Czerpiemy z tego satysfakcję, radość, poczucie przynależności. Osoby, z którymi łączą nas karmiące relacje nie będą nas wykorzystywać, wyśmiewać czy pouczać – będą z nami współodczuwać, wspierać nas i pragnąć naszego szczęścia. To zupełne przeciwieństwo relacji toksycznych, w których siedzimy na sobie jak pasożyty i wysysamy ostatnie soki. W relacjach karmiących ten sok nawzajem sobie podajemy i jest to coś, co potrafi prawdziwie uszczęśliwić. Od czego trzeba zacząć pracę nad takimi relacjami? Oczywiście od siebie!

Karmiąca relacja ze sobą

Bez karmiącej relacji z samą sobą nie da się tworzyć takowych z innymi. Wszystkie kobiece wyrzekania, gorzkie żale, wyliczanki “bo ty zawsze”, “bo ty nigdy” (oczywiście mężczyźni też tak robią, ale chwilowo skupię się na nas) biorą się z tego, że nie bierzemy odpowiedzialności za siebie i oczekujemy od mężczyzny, że nadrobi to, czego nam brakuje. Ale to nam tego brakuje – czemu więc same sobie tego nie damy? Nawiązując bliską relację, wchodząc w związek często rezygnujemy z części swojej wolności, niezależności, aby więcej nas łączyło, by poczuć się tą połówką jabłka. Jednak po jakimś czasie zaczynamy się dusić, gubimy siebie w związku, zacierają się granice i pojawiają się wzajemne frustracje. Zatracamy się w oczekiwaniach i nieuchronnym żalu – zapominamy, że to związek dwojga dorosłych ludzi, którzy decydują się iść razem przez życie, a nie iść na wieczne kompromisy. Oddajemy ster swojego życia mężczyźnie, by następnie zarzucić mu, że nas nie uszczęśliwia. Jak mógłby nas uszczęśliwić, skoro my same tego nie potrafimy? Zrozumiałam to po którymś z warsztatów Dagmary – uciekając od samej siebie, chciałam, by mój partner dał mi to, czego sama sobie nie dałam, żeby o mnie zadbał – a przecież to związek dwojga dorosłych ludzi, którzy z definicji powinni umieć o siebie dbać!

Nasza relacja z samą sobą trwa przez całe życie, a mimo to ją właśnie najczęściej zaniedbujemy. Pomijamy ją, dbając o dzieci, męża, opiekując się wszystkimi, tylko nie sobą, by w pewnej chwili po prostu paść i zalać się łzami. Bez sensu! Medytacja, uważność, dopuszczanie siebie do głosu, odkrywanie i realizowanie swojego potencjału, dbanie o własną sprawczość – oto według Dagmary Skalskiej drogi do siebie, którymi podążam i wreszcie czuję, że dokądś zmierzam. “Wykorzystywanie swojego potencjału na pożytek wszystkich istot”, o czym mówi autorka warsztatów, to droga do szczęścia, tak jak i kochanie bez oczekiwań. Bez oczekiwań również wobec siebie – bez targów ze sobą, że pokocham siebie, gdy stracę nadmierne kilogramy czy znajdę pracę. Nie – stanie się to tylko, jeżeli pokocham siebie. Działanie przeciwko sobie, uzależnianie swojej wartości od osiągnięć czy ich braku to droga do frustracji i nienawiści. Jestem, więc jestem warta miłości. Reszta zależy ode mnie.

Obraz Pandanna Imagen z Pixabay

Kochaj jak bogini!

Głównym przesłaniem płynącym z warsztatów “Wzrastam ze Skalską” jest to, by nauczyć się kochać jak bogini, najpierw siebie samą, potem innych, i tworzyć z nimi karmiące relacje. Brzmi infantylnie? Być może, ale jest to jedna z najtrudniejszych, a zarazem najbardziej przydatnych rzeczy w życiu. Wtedy każde nasze działanie ma odpowiednią intencję i przynosi pozytywny skutek. Jak to zrobić w praktyce?

  1. Dbać o swoją sprawczość – jesteśmy sprawcze, czy tego chcemy, czy nie – nasze myśli tworzą nasze życie, czyli poprzez myśli SPRAWIAM, że moje życie wygląda tak, a nie inaczej, tworzę warunki. Warto więc dbać, by myśleć o sobie dobrze. A jak to zrobić? Tylko przez pracę nad swoją głową, o czym więcej napiszę wkrótce.
  2. Skupić się na karmiących relacjach – ze sobą i z innymi. Bez lęku kończyć związki, które przynoszą cierpienie, a jeżeli nie da się ich zakończyć, rozluźnić je. Pamiętaj, że jesteś wolna i nikt nie może ci niczego narzucić, gdy sama mu na to nie pozwolisz. Dorosłe kobiety często zapominają, że wcale nie muszą podporządkowywać się społeczeństwu, a odwaga bycia sobą to wręcz nasz obowiązek.
  3. Puszczać relacje bez wzajemności i fantazje na ich temat – to nie jest łatwe. Czy to nieszczęśliwe małżeństwo, czy choćby trudna relacja z rodzicami, która ciągnie się od zarania dziejów. Nie jest łatwo to puścić, bo trzeba pójść w nieznane, w miejsce, gdzie jest się samodzielną, a nie uzależnioną. Bycie samodzielną wymaga wyzbycia się wymówek, narzekania, marudzenia, czyli wszystkiego, co powstrzymuje nas przed stanięciem twarzą twarz ze sobą. Kim jesteś? Czego chcesz? Czy ten związek daje ci szczęście? Czy możesz coś zmienić? Nie uciekaj od tych pytań, bo dzięki nim z każdym krokiem odzyskujesz swoją wolność.
  4. Dbać o uważność – pisałam o niej choćby tutaj. Uważność pozwala doceniać życie w jego trakcie, a nie po fakcie – taki rym na dziś 🙂
  5. Medytować i budować świadomy dystans do umysłu – Dagmara Skalska jest buddystką, więc medytacja  jest dla niej naturalnym narzędziem, ale obecnie wszędzie już można przeczytać o pozytywnym wpływie tej czynności. Medytacja pozwala nam zrozumieć, że nie jesteśmy swoimi myślami i możemy oddziaływać na to, co wpuszczamy do swojego umysłu, a więc i co tworzy nasze życie. Mówi o tym Skalska podczas warsztatów, a pisze też np. Agnieszka Maciąg. Budowanie dystansu do umysłu pozwala z kolei na rozprawienie się np. ze stresem, ze swoimi lękami, uprzedzeniami, co daje wymierne efekty. Ja dzięki medytacji zdałam w końcu na prawo jazdy! W końcu byłam w stanie w końcu skoncentrować się na jeździe, a nie na nerwach. Naprawdę polecam!
  6. Realizować swój potencjał – posłuchać siebie – w czym jestem dobra, co daje mi radość, kiedy odczuwam największą satysfakcję? Zacząć to robić choćby w malutkich krokach, ale stanowczo. Wyłączyć pożeracze czasu i energii – bezwiedne scrollowanie mediów społecznościowych, czytanie plotek, narzekanie – a za to przypomnieć sobie, co lubimy, jaka jest nasza pasja czy hobby i po prostu zacząć. Realizacja swojego potencjału to prawdziwy morderca frustracji i smutku.

Kolekcja “Wzrastam ze Skalską” (znajdziecie ją tutaj, nie mam procentu od sprzedaży :)) to idealny materiał do rozwoju dla kobiet, które czują, że utknęły, że nie są szczęśliwe i doszły do ściany w relacjach, a nic się nie zmienia. Cóż, nie zmieni się, dopóki my się nie zmienimy, więc jeżeli interesuje Was poprawa relacji ze sobą samą i z najbliższymi – naprawdę polecam te warsztaty. A wszystko w myśl zasady, że gdy wy wzrastacie, ja również wzrastam 🙂

Please follow and like us:
Audrey Cafe