Życie jest trudne. Niezależnie od tego, jakimi optymistami jesteśmy, ile naszych szklanek jest do połowy pełnych, życie jest trudne. Co dzień przynosi nam nowe problemy, rzuca kłody pod nogi i wystawia na próbę. Co jakiś czas zadaje nam ciosy, po których bardzo ciężko wrócić do siebie. Poza tym to już nigdy nie jest to samo “ja”, co przed ciosem – zmieniamy się, zmieniają nas trudności, jakie pokonujemy. Rośniemy w siłę lub kurczymy się po każdym zadanym razie – od nas zależy, w którą stronę pójdziemy.

Jak pisałam w tym wpisie i jak wiecie, ostatnio w moim życiu pojawiło się wiele “prawdziwych” problemów. Nie, żeby inne kłopoty były mniejsze, ale jednak sprawy związane ze zdrowiem i życiem dzieci zawsze będą miały najwyższy priorytet. Tak czy inaczej, stanęłam w obliczu rewolucji życiowej, której nie do końca sobie życzyłam. Moje dziecko poważnie zachorowało, ja przez dwa miesiące nie mogłam w ogóle pracować, w domu został starszak z tatą i rosnącym stresem i wszystko wyglądało źle. Przez 40 dni byłam z maluchem w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, otoczona chorobami, o których nawet nie słyszałam i pracownikami, którzy nie wróżyli nam zbyt dobrze. Przez ten czas “zaliczyliśmy” wszystkie sale na oddziale, patrząc jak wszyscy po kolei są wypisywani i wychodzą z uśmiechem na ustach, a my tylko czekamy. Na wyniki, na operację, na koniec infekcji, na badanie, na rozmowę z lekarzem. Ciągle czekaliśmy. Wszystko to w atmosferze lęku, niepewności i stresu.

Jak udało mi się nie zwariować?

Pierwsza rzecz: kontakt z ludźmi w KAŻDEJ postaci. SMS-y, maile, Messengery, ale też rozmowy w oddziałowej kuchni, na korytarzu, niezliczone telefony do domu czy krótkie pogawędki w szpitalnym sklepiku. Wszystko ma znaczenie! Druga rzecz: higiena psychiczna. Medytacja (dało się nawet w takich warunkach!), modlitwa (serio – pomagało!), no i czytanie. Czytanie jak maluch śpi, jak jest w trakcie operacji (przynajmniej próbowałam się skupić…), jak chwilę bawi się sam. Bez tego nie dałabym rady. Dzięki temu też odkryłam FANTASTYCZNĄ książkę, o której dzisiaj piszę.

Jak czerpać siłę z życiowych trudności?

Tomas Navarro, autor książki “Kintsugi. Jak czerpać siłę z życiowych trudności”, jest psychologiem i terapeutą, a swoją oryginalną teorię oparł na wieloletnim doświadczeniu w pracy z ludźmi, którzy przeszli przez wiele problemów. Teoria wychodzi od zjawiska znanego w Japonii jako kintsugi – jest to technika naprawienia potłuczonej lub wyszczerbionej ceramiki złotem i laką, dzięki czemu naczynie, które inaczej zostałoby wyrzucone, nabiera nowego charakteru i staje się jeszcze piękniejsze. Według Navarro to samo powinniśmy robić po doświadczeniu prawdziwych życiowych trudności – naprawiać się i z dumą nosić swoje blizny, dzięki którym staliśmy się jeszcze silniejsi i wytrzymalsi. A konkretnie?

Po pierwsze: wyzwanie

Od trudności w życiu nie da się uciec. Jak pisze Navarro:

Kwintesencją życia jest jego doświadczanie. Tak, żyć nie oznacza tego samego, co “byle przetrwać”. (…) Nie staraj się za wszelką cenę prowadzić spokojnego życia z dala od cierpienia, ponieważ, jeśli to zrobisz, zrezygnujesz z intensywnego życia na rzecz przetrwania. Poszukaj życia aktywnego i bogatego, ze świadomością, że jesteś silniejszy niż jakiekolwiek zmartwienie, które może ci być przysporzone, oraz że jesteś w stanie naprawić swoje życie w dowolnym momencie.

Trudności nie da się uniknąć, chyba że będziemy unikać życia, ale to NIGDY nie przyniesie nam poczucia szczęścia. Dlatego najważniejsza staje się zmiana sposobu patrzenia – jeżeli mówimy i myślimy o czymś jako “problemie”, nasz mózg wchodzi w tryb “walcz lub uciekaj”, nie pozwalając na analizę, przemyślane działania i wyciąganie wniosków. Navarro proponuje zmianę problemu na wyzwanie – lubimy wyzwania, lubimy je przezwyciężać, bo to daje nam poczucie sprawczości i siły. Wyzwanie motywuje, pozwala się rozwijać, uświadamia drzemiącą w nas moc.

Po drugie: masz tę moc

Serio, nawet, jak ci się wydaje, że nie dasz rady, że to ponad twoje siły – jesteś w błędzie! Nasz mózg, czy jak kto woli umysł, podpowiada nam działania ograniczające wysiłek, żebyśmy za bardzo się nie zmęczyli. Prawda jednak jest taka, że – jak mówi Bob Budowniczy – damy radę, albo – jak mówi Ewa Chodakowska – możesz więcej, niż podpowiada ci twój umysł!

W każdym człowieku drzemie siła emocjonalna. W zależności od tego, co do tej pory przeszliśmy, ta siła jest większa lub mniejsza, ale jest. Przykładowo ja jestem dość zaprawiona w życiowych bojach, bo właściwie na każdym etapie życia spotykało mnie coś strasznego lub po prostu bardzo trudnego. Dlatego może jestem silniejsza niż koleżanka, która do tej pory wszystko dostawała na tacy i jest w szoku, że pierwszy raz w życiu coś, na czym jej zależy, jest poza jej zasięgiem. Ale wszystko jest do wypracowania, trzeba tylko mieć powód – motywację, czyli…

…ikigai

Kiedy doświadczymy życiowych trudności, rozpadamy się na kawałki i nie wiemy, kim teraz jesteśmy. Nasza tożsamość zmienia się wraz z warunkami, w których przychodzi nam żyć. Jak mówi Navarro:

(…) Pełne pozorów życie ma tendencję do kruszenia się i rozpadania, a kiedy tak się dzieje, zwykle przybiera formę kryzysu. Dla niektórych ten zwykle mający miejsce w dorosłym życiu kryzys stanowi szansę na postawienie pytania, jakie jest ich ikigai, sens ich życia.

Trzeba się zatem pozbierać, a żeby to zrobić, trzeba mieć swoje ikigai, czyli powód, dla którego się żyje. W Polsce nie rozmawia się zbyt wiele o sensie życia. Wielu z nas sprawia wrażenie życia “na automacie” – nieustannie powtarzana wyliczanka “praca-dom-piątunio” męczy, ale nikt się do tego nie przyzna. W kryzysie, jaki nieodłącznie wiąże się z życiowymi trudnościami nie da się już jednak żyć automatycznie, bo problem-wyzwanie wybija nas z rytmu. Jaki jest więc twój powód do życia? Co sprawia, że wstajesz rano z łóżka, kupujesz planer czy zarabiasz pieniądze? Po co żyjesz? Co cię cieszy? Czego chcesz?

Po trzecie: analiza i wnioski

A zatem spotkała nas duża życiowa trudność. Rozpadliśmy się na milion kawałków, ale nie poddajemy się – dosłownie “zbieramy się do kupy” i wiemy już, dlaczego chcemy to zrobić. Teraz czas na pytanie o to, co się właściwie stało/dzieje? Jak wygląda nasze życie teraz, a jak chcemy, żeby wyglądało? Czy jest jakaś przyczyna tego, co postrzegamy jako życiową trudność i czy coś można z nią zrobić? Dlaczego zareagowaliśmy tak, a nie inaczej? Jakie nauki możemy z tego wszystkiego wyciągnąć na przyszłość?

Przeanalizowanie sytuacji, w jakiej się znajdujemy bez nakładania filtrów (ani różowych, ani szarych!) pomaga zdecydować, co teraz. Nie ma sensu się obwiniać, rozpamiętywać, rozdzierać szat, czy rzucać się na ziemię ze szlochem – czas wziąć się w garść, poznać siebie na nowo i się odbudować.

Twoją konkluzją po całym tym procesie nie musi być strach. Wyciągnij wnioski, i zrób to na sposób pozytywny, nie negatywny. Nie myśl, że nie potrafisz, tylko że jesteś w stanie to zrobić, że masz siłę, by się naprawić. Że rozpadłeś się i wyciągnąłeś wnioski.

Po czwarte: poczuj swoją siłę

Można to zawrzeć w krótkich hasłach: nabierz dystansu, weź odpowiedzialność za swoje życie, staraj się przybierać pozytywne nastawienie, żyj według swoich celów i ciesz się tym życiem, rozpoznawaj emocje swoje i innych i wykorzystuj je, nie odsuwaj się od innych ludzi, chyba że są toksyczni i negatywni. Nie wstydź się swojego bólu, ale też nadmiernie się nad nim nie rozczulaj.

Po piąte: upiększ swoją bliznę

No więc doświadczyłeś trudności życiowych, ale przeszedłeś przez nie. Jesteś teraz silniejszy, mądrzejszy. Nie wstydź się tego. Wyciągnij wnioski. Zrób coś ze swoim bólem, jeżeli nie możesz o nim zapomnieć. Pisz, twórz, pomagaj innym.

Daj ujście swojemu bólowi poprzez wyraz artystyczny. Przekształć swój ból w coś pięknego. Upiększ swoje blizny, abyś patrząc na nie, za każdym razem czuł się silniejszy i pewniejszy siebie.

Życie jest trudne, ale jest też piękne. Jeżeli zainteresowała Was książka, naprawdę polecam jej lekturę. Jeżeli przechodzicie teraz przez coś trudnego, wiedzcie, że nie jesteście sami i są konkretne narzędzia, które pomogą wam pokonać kryzys, bo macie w sobie siłę, z której być może nawet jeszcze nie zdajecie sobie sprawy. DAMY RADĘ!

Wszystkie cytaty w tym wpisie pochodzą z książki “Kintsugi. Jak czerpać siłę z życiowych trudności” Tomasa Navarro. Polecam raz jeszcze!

Please follow and like us:
Audrey Cafe