Dzisiaj rano przyszły do mnie takie słowa:

No ba – pomyślałam – ja też tak mam! Poczucie, że świat trzeba zmienić ściga mnie jeszcze od czasów późnej podstawówki, więc już bardzo długo, a ja nadal się z nim nie rozprawiłam. Życie jednak nie jest takie proste – nie da się mieć wszystkiego i być wszystkim. Życie to sztuka wyboru, ale jak wybierać, żeby nie żałować? I jak to wpływa na nasze otoczenie?

Czy świat trzeba zmienić?

Odpowiedź wydaje się oczywista. Bądźmy szczerzy – nie jest dobrze. Robi się coraz cieplej, coraz ciaśniej i coraz wirtualniej. Jemy dużo, marnujemy jeszcze więcej, nie szanujemy innych ludzi, nie wspominając o faunie i florze. Biegniemy za złotym cielcem tylko po to, żeby przekonać się, że jest zrobiony z tombaku. Zamiast uczciwości wobec siebie wybieramy trendy, za którymi podążamy pół ślepo. Nienawidzimy plastiku, ale gdyby nas ktoś spytał o fakty, liczby – nie wiedzielibyśmy, co powiedzieć. Zresztą z tym też jest coraz gorzej – cofamy się w rozwoju, niektórzy z nas już nawet nie dają się przekonać, że ziemia jest okrągła. Odrzucamy szczepionki, ale za to karmimy się antybiotykami. Obrzucamy się hejtem, wierzymy w fake newsy… No, nie jest dobrze.

Z drugiej strony jednak pojawiają się tendencje zmierzające do przystopowania, zwolnienia tempa, “zerołejstowania”, osiędbania i jeszcze kilku innych dziwolągów językowych w ogólnym kierunku wellness – czyli naszego dobrostanu. To druga twarz egoizmu – uważana za pozytywną, ale warto zachować czujność, żeby nie wylać przysłowiowego dziecka z przysłowiową kąpielą. Dochodzi bowiem do takich paradoksów, jak warzywa bio zamotane w plastik, ceny akcesoriów do jogi przewyższające kilkumiesięczny kurs takowej czy ogromny rynek superfoods i innych świeczek zapachowych przywracających równowagę umysłu za miliony monet. Zatem co z tym światem?

Zmiana świata? Zmiana siebie!

Świat był, jest i będzie. Wiecie, że wiek Ziemi szacuje się na ok. 4,5 miliarda lat? Nie tak łatwo ją będzie unicestwić na szczęście, ale to nie znaczy, że nadal będzie przyjaznym miejscem do życia. Reaguje na nasze poczynania, dając nam do zrozumienia, że trochę przeginamy. Zmiany klimatyczne już dawno stały się faktem, ale my niewzruszeni brniemy dalej w tę ślepą uliczkę. Nie dajemy się przekonać, że nasze wybory mają znaczenie, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, jak nasze otoczenie wygląda. Czyżby?

Kojarzycie ten tekst, który od jakiegoś czasu krąży po Internecie?

To tylko jedna słomka – powiedziało osiem miliardów ludzi…

No właśnie. Liderzy, choćby tak niepozorni jak Greta Thunberg, która zainspirowała młodzieżowy strajk klimatyczny na CAŁYM świecie, inspirują, ale to każdy z nas odpowiada za to, jak wygląda nasza rzeczywistość. Zła wiadomość? Każdy z nas jest jednym małym żuczkiem pchającym swoje gówienko pod górę i ono w każdej chwili może nas przytłoczyć. Dobra wiadomość? Jest nas dużo i wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani. Znaczenie ma nasz nastrój, sposób ubierania się, to, czy dbamy o zdrowie, czy kichamy na wszystkich dookoła, to, jak traktujemy nasze dzieci i jak spędzamy z nimi czas, gdzie i jakie zakupy robimy, w jaki sposób pracujemy na chleb i czym go przywozimy ze sklepu itd. itp. Jest tego mnóstwo. Jak pisze Jaś Kapela:

To, czy coś się zmieni, zależy wyłącznie od Was, dlatego traktujcie siebie poważnie. Przestańcie się zgadzać i zacznijcie się sprzeciwiać. Posiadacie całe mnóstwo pól swobodnego działania. Poszerzajcie pole swobody działania tam, gdzie jesteście i macie na coś wpływ. Zawierajcie sojusze. Liczcie się z niepowodzeniami. Nie odpowiadacie za cały świat. To jak będzie wyglądał wasz sprzeciw, zależy wyłącznie od was oraz od tego, co wam sprawia przyjemność.

 


Chcesz zmienić świat? Zmień siebie!

Myśląc o całym świecie, można łatwo poczuć się przytłoczonym i zniechęconym. Jasne, nie da się zmienić całego świata, ale da się zmienić jego wycinek, a to, jak duży – zależy już tylko od nas. Odkąd moje dziecko zachorowało odczuwam to jeszcze mocniej. Znaczenie możemy mieć nawet mały uśmiech. Kiedy byłam z maluchem w szpitalu wiele razy zdarzał się gorszy dzień – nagły atak pesymizmu, zła wiadomość, szarość za oknem – wszystko może być zarzewiem w takim miejscu. W końcu udawało mi się malucha uśpić, więc mogłam wyjść na chwilę do kuchni po drugiej stronie korytarza, żeby zrobić sobie kawę. Idę, zagubiona w czarnych myślach, aż nagle ktoś z uśmiechem mówi mi “dzień dobry”. I wiecie co? Na bezrybiu i rak ryba! Mój dzień od razu zrobił się lepszy, poczęstowałam potem uśmiechem malucha, a on mi odpowiedział tym samym. Dzięki temu poczuł się lepiej też fizycznie, a ja powstrzymałam się przed wylewaniem żalów przez telefon, a i mój mąż miał lepszy dzień. Efekt domina, motyla, reakcja łańcuchowa – jak zwał, tak zwał. Ważne, że działa.

Każdy nasz wybór MA znaczenie. Czy to w sferze materialnej, lajfstajlowej, w kontaktach z rodziną czy nieznajomymi. MA znaczenie niemarnowanie zasobów, rozsądne planowanie działań, ale też życzliwość wobec obcych ludzi, wyrozumiałość dla naszych bliskich i zwykły ludzki uśmiech. Żyjmy, dajmy żyć innym i cieszmy się tym życiem.

Bo wiecie co?

Ani drugiego życia*, ani drugiego świata nie będzie!**

* Oczywiście nie dotyczy to kotów, które jak wiadomo mają siedem żyć 🙂

** To z kolei nie dotyczy członków misja na Marsa, ale to dość elitarne grono 😉

Please follow and like us:
Audrey Cafe