Sztuka świadomego życia

Dziewczyno, ogarnij się!

Przeżyłam traumę. Przyznaję. Najpierw myślałam, że dojście do “siebie” przyjdzie szybko. Codzienność, rutyna, praca, rodzina – to wszystko miało przynieść ulgę i równowagę, ale jedynie dolało oliwy do ognia. Blog zamarł, ja zamarłam, funkcjonując jak automat. Przyznaję też, że zaczęłam popadać w użalanie się nad sobą, aż poczułam, że doszłam do ściany i jeżeli ja czegoś nie zrobię, to nic się nie zmieni na lepsze. Zwróciłam się więc do najlepszego źródła wiedzy i inspiracji, jakie znam – do książki. Nazwisko Rachel Hollis zupełnie nic mi nie mówiło. Nie znam jej portalu internetowego ani niczego, co robi. Jej książka trafiła do mnie przypadkiem i kolejny raz okazało się, że przypadków to jednak nie ma – tak po prostu musiało być.

Kłamstwa, którymi żyjemy

Życie kobiety nie jest łatwe. Mężczyzny oczywiście też, ale to my jesteśmy obiektem manipulacji mediów, polityków i ogólnie pojętej władzy. Kanony mody i urody, diety, krzywdzące przekazy reklamowe, ograniczanie praw reprodukcyjnych, dyskryminacja w pracy i w rodzinie – między innymi tego doświadczamy na różnych etapach życia. Rodzimy dzieci – źle, bo za dużo/za mało/za późno/za wcześnie/zbyt sztucznie/zbyt naturalnie. Nie rodzimy dzieci – w ogóle poza krytyką. Czasem ciężko się w tym odnaleźć, usłyszeć własny głos pośród zgiełku mądrali, którzy mówią nam, jakie mamy być i jak żyć. Stąd biorą się kłamstwa, jakie kobiety zaczynają sobie powtarzać. Kłamstwa krzywdzące, niszczące nasze poczucie własnej wartości i niebezpieczne. Kłamstwa, że inni mają lepiej albo są lepsi w danej roli. Kłamstwa, że naszą wartość determinuje to, jak wyglądamy, gdzie i jak często jeździmy wakacje i co jemy. Wszystkie to znamy. Wszystkie wiemy, jak łatwo się zdołować samym tylko przeglądaniem mediów społecznościowych pełnych pięknych, przebojowych, popularnych celebrytów codzienności.

W swojej książce “Dziewczyno, ogarnij się” Rachel Hollis mówi wprost – prawda na temat naszego życia jest tylko jedna, a jest nią fakt, że to my sprawujemy kontrolę nad swoim życiem i jesteśmy odpowiedzialne za swoje szczęście. Czasem łatwiej jest uciekać w kłamstwa i babrać się w poczuciu krzywdy niż stanąć oko w oko ze swoim życiem i po prostu się za nie wziąć. A wierzcie mi, że wiem, co mówię.

Po stwierdzeniu u mojego młodszego synka choroby nowotworowej i półtoramiesięcznym pobycie w szpitalu zakończonym zwycięstwem z guzem żyłam na automacie. Przez ponad rok nie spytałam samej siebie, o czym marzę i czego potrzebuję, bo moje życie wypełniała praca, rehabilitacja i zarządzanie rodziną. Dobrze widzicie – zarządzanie, bo tak na to patrzyłam. Właściwie nie odczuwałam przyjemności, kontakty z wieloma bliskimi osobami się rozmyły, a ja czułam się coraz bardziej samotna i sfrustrowana. Nawet mi to pasowało – nie musiałam stawiać sobie wyzwań poza przetrwaniem, za to babrałam się w swym udręczeniu. Z resztą bycie mamą niepełnosprawnego dziecka brzmi wystarczająco ciężko, żeby pożegnać się z radością życia. I to jest właśnie to kłamstwo, które sobie powtarzałam.

Znajdź swoją prawdę

“Prawda nas wyzwoli”, powiedział raz mądry człowiek i miał rację. Zmierzenie się ze swoją sytuacją życiową, spojrzenie na nią z pewnego dystansu, a przede wszystkim docenienie, że nie jest tragiczna, a jedynie trudna przynosi wolność decyzji, co z nią zrobić. Ciągła ucieczka przed prawdą daje złudzenie ulgi, ale nie pozwala na dokonanie zmiany życiowej.

Jaka jest prawda? Taka, jaką powtarza autorka w książce – przestań się chować, uciekać, zasłaniać nieszczęściem. Weź się za bary ze swoim życiem, staw mu czoła, bo innego nie dostaniesz. Proste? Ale jakże trudno to przyznać!

Szczerze mówiąc, dla mnie to również było bardzo trudne – najpierw przyjęcie nowej roli z dzieckiem o specjalnych potrzebach w tle, a teraz przyznanie, że to, że mój synek przeszedł to, co przeszedł, nie zwalnia mnie z życia pełnią. Czego go nauczę? Jak będzie patrzył na siebie i swoją chorobę, jeżeli pozwolę jej zdeterminować również moje życie? Czy pokażę mu, jak być szczęśliwym? Czy ja będę szczęśliwa? No pewnie, że nie. A czy jestem warta, żeby być szczęśliwą? Każdy jest!

Do tego trzeba dojść. Trzeba trochę poczytać (polecam “Dziewczyno, ogarnij się!”), trochę pomyśleć, trochę pogadać i trochę popłakać. Trzeba pogodzić się ze swoją traumą i pozwolić jej zostać tam, gdzie jej miejsce – w przeszłości, za nami. Trzeba – warto – wyjść do ludzi, zrobić coś dla innych i powoli odnajdywać drogę do siebie. To jest proces, który trwa całe życie – pisałam o tym też tutaj. Każdy dzień to nowa szansa, nowe możliwości tworzenia swojego życia bez kłamstw. Trzeba tylko chcieć i być gotowym na wysiłek.

Rachel Hollis mówi na kartach swojej książki:

Przestań czekać, aż ktoś inny naprawi Twoje życie! Przestań zakładać, że któregoś dnia w magiczny sposób wszystko się samo ułoży. Przestań powtarzać sobie, że gdybyś tylko miała odpowiednią pracę, odpowiedniego faceta, odpowiedni dom, odpowiedni samochód, odpowiednie cokolwiek, to twoje życie w końcu stałoby się takie, jak sobie wymarzyłaś. Bądź szczera w tym, kim jesteś i jakich zmian potrzebujesz.

Jak sobie pomóc?

Na koniec to, co lubię najbardziej – konkrety. Autorka nie tylko opowiada, jakie kłamstwa zdeterminowały jej życie, ale też jak sobie z nimi poradziła. Część tych elementów jest na tyle uniwersalna, że może zainspirować również Was. Oto siedem najlepszych rad od Rachel Hollis:

  1. Przestań się porównywać. Jak mówi autorka, “porównywanie oznacza śmierć dla radości“. Jedyną osobą, od której powinniśmy być lepsi, to wczorajsza wersja nas samych!
  2. Odkryj, co sprawia Ci frajdę i rób to. Tylko my decydujemy, co świadomie wpuszczamy do swojego życia. Przestańmy tłumaczyć się okolicznościami i zróbmy to, co możemy dla siebie, choćby początki miały być bardzo skromne.
  3. Bądź szczera wobec siebie. Innych możesz oszukać – siebie nie. Przyznaj się przed sobą, kiedy coś zawalisz albo znów postąpisz według starego, szkodliwego nawyku. Wstań, otrzep się z kurzu i walcz dalej. W trudnych chwilach miej świadomość tego, co przeżywasz, żeby uniknąć wyżywania się na innych i odważnie stawiaj temu czoła. Zapewniaj sobie wsparcie innych osób i idź krok po kroku przez wydarzenia. Dasz radę!
  4. Nie osądzaj innych, skupiaj się na tym, co pozytywne. Bez komentarza 🙂
  5. Miej cele i skupiaj się na nich. Niezależnie od sytuacji życiowej, musimy wiedzieć, gdzie chcemy iść. Inaczej pójdziemy tam, dokąd zaprowadzą nas okoliczności. Konieczność wyznaczenia sobie celów sprawiła, że musiałam mocno pomyśleć nad swoim życiem, dzięki czemu sporo rzeczy się wyklarowało, a ja nawet w chwilach zwątpienia wiem, jaki jest kierunek. A, zapisz swoje cele na kartce – to zwiększa szansę na ich realizację o 42%!
  6. Rozmawiaj, nawiązuj relacje i dbaj o nie. Potrzebujemy ludzi, nawet jeżeli powtarzamy sobie coś innego. Potrzebujemy wymiany myśli, kogoś, komu możemy pomarudzić lub opowiedzieć o ekscytujących planach. Potrzebujemy siebie nawzajem – dobrych, zdrowych relacji z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, ludźmi dookoła.
  7. W każdej sytuacji – tak jak w ludziach – szukaj pozytywów. Gdyby nie ta zasada, dawno już popadłabym w depresję. Umiejętność dostrzegania dobrych aspektów nawet najtrudniejszych momentów to rzecz, której można się nauczyć. Dopóki nasze życie jest proste, łatwe i przyjemne, możemy się bez tego obyć. Jednak wystarczy pierwsza zgryzota i jest problem. Warto ćwiczyć każdego dnia. Do kompletu polecam jeszcze wdzięczność – nie ma lepszego lekarstwa!

Kłamstwo ma krótkie nogi i unieszczęśliwia. Bądźmy szczere wobec siebie i innych, nie umniejszajmy siebie i starajmy się żyć pełnią, niezależnie od okoliczności. One i tak nigdy nie będą idealne – my jesteśmy zawsze 🙂

Radość życia – instrukcja obsługi

Francuzi mają “joie de vivre”, Hiszpanie – “alegrię”, Niemcy – “Freude”, a Polacy – teoretycznie radość, ale czy na pewno? Choć nigdy nie byłam w Paryżu i okolicach, mit celebrowanej tam radości życia bardzo do mnie przemawia, a nie bardzo dostrzegam podobny nurt w Polsce, co mnie martwi. Choć dawno już przestaliśmy być krajem szarości, smutku i biedy, raczej nie celebrujemy życia codziennego, zdając się czekać na wygraną w totolotka, emeryturę czy koniec innych problemów. Jakże bliższy jest mi obraz powolnego picia kawy w małej restauracji przy słonecznej miejskiej uliczce czy też smakowania małego rogalika na tarasie. Przeszliśmy fascynację “hygge”, ale niewiele po tym zostało, poza lampkami ledowymi na wyprzedaży. Zatem zainspirowana francuską (i nie tylko) literaturą, w ramach oddolnego buntu przeciw wszelkiemu marazmowi zapraszam na podróż do radości życia 🙂

(więcej…)

5 rzeczy, które wywołały u mnie uśmiech w kwietniu

Kończy się właśnie miesiąc, w którym wiosna wybucha, tylko po to, aby mógł zacząć się miesiąc, w którym wiosna rozpościera swoje skrzydła i przykrywa nimi całą ziemią, a przynajmniej naszą półkulę. “Mamo, zima już nie wróci?” – pyta mój starszak, ubierając rano do przedszkola rękawiczki i czapkę. O ile maj nie będzie wyjątkowo zimny, jak śpiewała Kora, będzie piękny. Tym bardziej, że wracam w nim do mojej poetyckiej partyzantki, czyli akcji MAJ Z WIERSZEM, a także dokonałam delikatnej zmiany spojrzenia na bloga, co powinno dodatnio wpłynąć na jego treść. Teraz czas na podsumowanie tego, co mija, aby móc przywitać to, co przyjdzie 🙂

(więcej…)

Chcesz zmieniać świat? Zacznij od siebie!

Dzisiaj rano przyszły do mnie takie słowa:

No ba – pomyślałam – ja też tak mam! Poczucie, że świat trzeba zmienić ściga mnie jeszcze od czasów późnej podstawówki, więc już bardzo długo, a ja nadal się z nim nie rozprawiłam. Życie jednak nie jest takie proste – nie da się mieć wszystkiego i być wszystkim. Życie to sztuka wyboru, ale jak wybierać, żeby nie żałować? I jak to wpływa na nasze otoczenie?

(więcej…)

Uczciwość wobec siebie – ważna sprawa

Zainspirowana wpisem Kasi z Simplicite.pl, który znajdziecie tutaj, zaczęłam się zastanawiać nad pozornie bardzo prostą sprawą – uczciwością wobec samej siebie. Całkiem niedawno, czytając książkę Kamili Rowińskiej “Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale” odkryłam, że mam w tym zakresie sporo za uszami, więc idąc po nitce do kłębka, zaczęłam rozkminiać, czym jest uczciwość wobec siebie i dlaczego tak łatwo ją zagłuszyć.

Obraz <a href="https://pixabay.com/pl/users/Tumisu-148124/?utm_source=link-attribution&utm_medium=referral&utm_campaign=image&utm_content=2991600"> Tumisu</a> z <a href="https://pixabay.com/?utm_source=link-attribution&utm_medium=referral&utm_campaign=image&utm_content=2991600"> Pixabay</a>

(więcej…)

Jak czerpać siłę z życiowych trudności?

Życie jest trudne. Niezależnie od tego, jakimi optymistami jesteśmy, ile naszych szklanek jest do połowy pełnych, życie jest trudne. Co dzień przynosi nam nowe problemy, rzuca kłody pod nogi i wystawia na próbę. Co jakiś czas zadaje nam ciosy, po których bardzo ciężko wrócić do siebie. Poza tym to już nigdy nie jest to samo “ja”, co przed ciosem – zmieniamy się, zmieniają nas trudności, jakie pokonujemy. Rośniemy w siłę lub kurczymy się po każdym zadanym razie – od nas zależy, w którą stronę pójdziemy. (więcej…)

Dekalog nowoczesnej kobiety


Photo by freestocks.org on Unsplash

Ciężko jest być kobietą. Teraz, dzisiaj, ale wczoraj też tak było. Tyle wymagań, standardów, sprzecznych potrzeb i ogólnego chaosu. Dlatego dziś – w ten ponury lutowy poniedziałek – u mnie tłumaczenie krótkiego tekstu Natalie Patterson, dedykowane każdej kobiecie – bez wyjątku! Warto doceniać samą siebie i o siebie dbać, o czym pisałam tutaj, bo nikt inny o nas nie zadba, odgadując w sekundę nasze potrzeby. Możemy to zrobić tylko my same, czego uczę się wciąż na nowo. Jeżeli i Tobie zdarza się o sobie zapomnieć, weź ten krótki tekst i przypominaj go sobie zawsze, gdy do tego dojdzie. Dbaj o siebie! (więcej…)

5 rzeczy, które wywołały u mnie uśmiech w tym miesiącu (NOWY CYKL)


Photo by rawpixel on Unsplash

Po ostatnim wpisie dostałam sporo komentarzy, iż tekst jest smutny i czemu ja też jestem taka smutna itp. Otóż pragnę zdementować – NIE JESTEM SMUTNA! Bywam, to prawda, ale czy wszyscy musimy chodzić z przyklejonym uśmiechem? Choć napotykam ostatnio sporo trudności życiowych, w żaden sposób nie oznacza to, że nie doceniam tego, co mam, snuję się po kątach w czarnych ciuchach (choć głęboką czerń uwielbiam) i chlipię bezwładnie na szezlongu (ech, zawsze chciałam mieć szezlong, ale jakoś nie wyszło). Jest wprost przeciwnie – działam, pracuję, rehabilituję, jeżdżę, rozmawiam, czytam, bawię się – żyję po prostu. Doceniam to, co mam, ale żeby nie były to czcze słowa, wprowadzam od tej pory nowy cykl na blogu – wpis ostatniego dnia miesiąca na temat 5 rzeczy, które w tym miesiącu wywołały u mnie uśmiech. No to zaczynamy 🙂 (więcej…)